Drodzy Czytelnicy
Zwracam się do Was z uprzejmą prośbą o zamontowanie na Waszych przepięknych buziach promiennego uśmiechu. Chcę widzieć radość na twarzach osób, które mijam na ulicy. Podziwiać dołeczki, ząbki, promienne oczy. Słyszeć radosne dźwięki, ludzi śpiewających piosenki. Ludzie – radujcie się
Zdaję sobie sprawę z tego, że apel ten może brzmieć jak słowa szaleńca, który potrzebuje natychmiastowej hospitalizacji. Rozumiem, że postulowane przeze mnie działania mogą spotkać się z niezrozumieniem społeczeństwa. Ale Gombrowicz też nie wzbudza ogólnej aprobaty, a jest najlepszym polskim pisarzem (Hum, nie czas na polemiki
). Nauczymy Polaków uśmiechu – uda się nam.
Ja wykonałam dzisiaj pierwszy krok w tym kierunku. Przemierzałam Poznań z promiennym uśmiechem, bujałam się w rytm muzyki stojąc przed przejściem dla
pieszych, nuciłam piosenki i byłam mila dla przechodniów. I choć uśmiechy mijających mnie osób pełne były obaw o mój stan psychiczny, to możliwość oglądania na poznańskich ulicach zadowolonych twarzy jest bezcenna.
Dlatego bardzo Was proszę o jeden uśmiech dziennie. Chyba na tyle możecie sobie pozwolić?
Z poważaniem
Tum
P.S. Czy Wy też czujecie nadchodzącą wiosnę?
Zapachniało mi Musierowicz i sygnałami dobra. Już wychodząc z domu się uśmiecham.
Wczoraj miałam wrazenie ze Wiosna sie przebudzila i postanowila wczesniej do nas zawitac;) Apel gorąco poieram, poniekad dlatego ze juz wczesniej wybralam go za swoj zycia!!! a szczery i radosny usmiech to przeciez najkrotsza droga do drugiego czlowieka;))) Co do dziwnych spojrzen na ulicy, wracajac wieczorem z filharmonii, nucac i tanczac przepiekne polskie polonezy zwracalam uwagi na rozbawione spojrzenia ;P Ale mam nadzieje ze sie niektorym moj nastroj udzielil…….;)))) Usmiechajmy sie wiec jak najwiecej….;)
Moje pierwsze skojarzenie też było z Musierowicz i ESD:P Oj Siostra, ale takie “stare schematy” należy powielać i wprowadzać w życie;P
A gdzie wiosna? jeszcze 2 miesiące… ja tam czuje środek zimy;/
Ja wczoraj i dziś rowerowałam, więc można rzec, iż wiosnę już było czuć
Tak… ja też wracałam, a może płynęłam, w rytmie na trzy, nucąc melodię mojego ukochanego studniówkowego poloneza. Uśmiechamy się za mało, może czasem dlatego, że głupio nam się przyznać, że jesteśmy tak po ludzku szczęśliwi… To jakieś takie niemodne