Na dobry nastrój dobra jest zupa z bobra, a jeszcze lepsza jest zupa z wieprza – tak zwykła mawiać bliska mi osoba. Niestety, polowanie na mojego wieprza nadal trwa, a ja, zmuszona do podjęcia radykalnych kroków, postanowiłam sprzedać mój zły humor – całkiem tanio. Niestety, zjawił się tylko jeden nabywca (na dodatek niewypłacalny), więc jako kobieta pracująca poszłam po rozum do głowy i zwołałam w pokoju współlokatorek sabat czarownic. Cel – słodka chwila zapomnienia. Wykorzystane zaklęcie: Kabhi Alvida naa Kehna. Dobry nastój – przywrócony.
Tak, przyznam się bez bicia – lubię filmy z Bollywood. Ba, powiem więcej, cenię je. Cenię za szczerość, pasję, prawdę i naiwność. Doceniam to, że znam zakończenie, zanim minie 15 minut filmu. Nie przeszkadza mi przerysowana gra aktorów, banalne dialogi. Dlaczego? Hum powiedział kiedyś, że filmy z Bollywood są dziwne, gdyż pomimo tego, że opowiadają banalne historie, pojawiają się w nich sceny, na które niejeden hollywoodzki reżyser nigdy by się nie odważył w błahej z pozoru historii. Nie kończą się klasycznym “żyli długo i szczęśliwie”, ale przekonują widza, że nie ma szczęścia i spełnionej miłości, jeśli zostały zbudowane na czyjejś krzywdzie.
Banalne to, przewidywalne… i tanie. Ale jestem kobietą i będę bronić swojego prawa do Mody na Sukces, Bollywood i kilogramów lodów orzechowych zjadanych w ciągu jednej nocy…
Dziś na zajęciach z historii ustroju usłyszałam, że postępowanie, zainteresowania i styl życia inteligenta powinny różnić się od modelu prezentowanego przez większość społeczeństwa. Czy to oznacza, że mam przestać czytać plotki, oglądać komercyjne filmy i śpiewać w samochodzie kiepskie piosenki, których słowa przyprawiają mnie o mdłości? Czy inteligent to koniecznie człowiek poważny, zdystansowany i negatywnie nastawiony do kultury masowej? Jeśli tak, to ja wracam do lodów orzechowych i z cynicznym uśmiechem patrzę na wzorcowych inteligentów, którzy nie wiedzą jak wspaniałym polem do badań jest kultura masowa…
Ta… ja proponuję wszystkie filmy z SRK i będzie problem z głowy;D i możemy urządzać więcej sabatów, a ja postaram się nie walczyć tak zaciekle o terytorium;D
Ja może nie będę walczyć o “Modę na sukces”, ale o “Na dobre i na złe zawsze” i wszędzie;D
Może i to są mózgotrzepy, ale nawet najpoważniejszy inteligent i wykształciuch musi mieć odrobiny luzu i taktu, by nawet jeśli chce krytykować, to powinien wiedzieć co zacz…
W takich momentach włączam sobie “Wojnę domową”.
Po tym jak człowiek się naczyta o barokach, renesansach, kwadraturach i triangulacjach, to musi obejrzeć sobie taką Modę na Sukces czy poczytać Plotka. Dla zdrowia i zachowania prawidłowych ludzkich odruchów
Ja równiez gustuje w takiego typu rozrywce, no moze procz Bollywood…przed czym sie usilnie bronie;P Ale za to mam wiele innych grzeszków na sumieniu;) A poza tym dla mnie inteligent to nie zaden “nadludz”, ktory sie dusi w swoim zapietym po szyje garniturku i same wzniosle rzeczy robi;) To wszak po prostu “ludz myslacy, watpiacy i drazacy”, a wiec “nic co ludzkie nie jest mu obce”… A na takie chwile proponuje latynoskie telenowele, sa mega kolorowe i pozytywne… (najwazniejsze obojetnie kiedy wlaczysz to wiesz o co chodzi);P